dziarski dev

Jak Tworzyć Własną Bazę Wiedzy?

W zeszłym roku pisałem o tym, jak tworzę swoje notatki. Wtedy korzystałem z Evernote. Sam sposób na tamten czas dawał radę, ale był mega trywialny i dzisiaj wiem, że mogłem robić to znaczenie lepiej, o czym pogadamy sobie dzisiaj.

W tamtym czasie moje notatki wyglądały tak, że z góry tworzyłem jakieś foldery i tam wpakowywałem treść. Konwencja była taka, że z grubsza nazwa folderu opisywała cel notatek znajdujących się wewnątrz. Nic odkrywczego. Zaczynałem więc od struktury.

Miałem więc foldery o nazwach typu: blog, pomysły, kursy.

No i to potem pojawiały się jakieś pomysły, które dotyczyły tychże projektów. I tu zaczynały pojawiać się wysokie i śliskie schody. Pomysły jak to pomysły trzeba szybko zapisać, inaczej wylecą z głowy tak niespodziewanie, jak się pojawiły.

Rzadko kiedy chciało mi się szukać odpowiedniego miejsca na dodanie treści, bo w międzyczasie stworzyłem wiele folderów, których cel wydawał się podobny. Kończyło się tym, że tworzyłem nową notatkę gdziekolwiek.

Potem taka treść ginęła w odmętach dzienników czy innych szybko stworzonych notatek. I tak było notorycznie.

Tworzyłem notatki tylko po to, aby nigdy więcej z nich nie skorzystać, bo nie wiedziałem, że istnieją.

Robił się totalny bałagan. Miałem mnóstwo zduplikowanych folderów w kilku lokalizacjach. Pomysły rozrzucone po całym systemie.

Nie raz zdarzało się, że miałem trzy foldery na treści zwiazane z rozwojem moich codzinneych projektów.
I jasne, że wiem, że dobrą praktyką jest sprzątanie notatek co jakiś czas. Nasza rzeczywistość jednak jest taka, że nie miałem na to zwyczajnie ochoty i czasu. Jednocześnie brakowało mi systemu, który pozwoliłby mi panować nad tym bałaganem.

Krok w dobrą stronę

Olałem Evernote, po tym, jak dowiedziałem się, że istnieje Obsidian. Narzędzie pozwalające tworzyć treści przy użyciu Markdown i posiadające m.in. funkcjonalność, która umożliwia linkowanie treści między sobą, co w efekcie pozwala na stworzenie grafu notatek. To miało rozwiązać moje problemy. To pierwsze dawało szansę na poprawę czytelności notatek (Evernote jest trochę toporny pod tym względem) a linkowanie pozwoliłoby mi odnaleźć się w odmęcie treści.

Efekt był taki, że kompletnie nie korzystam z jej funkcjonalności, bo nie podszedłem do tworzenia notatek w sposób, jaki powinienem. Odzwierciedla to poniższy graf z Obsidiana, który jest cholernie ubogi w połączenia.

Jak widać, moje notatki w Obsidianie były samotnymi wyspami. Prawie żadna nie linkowała do innych.

A więc znowu pojawiły się duplikaty, bo nie korzystałem z funkcjonalności linkowania notatek. Z drugiej strony nie miałem pomysłu na to, jak to robić sensownie.

No ale znalazłem to jedno magiczne rozwiązanie.

Jak tworzę notatki teraz?

Teraz wiem, po co notuje. Moim celem jest posiadanie mojej prywatnej bazy wiedzy. Bazy, która zawiera informacje, które mnie interesują i rozwiązują moje problemy.

No właśnie. Pojawia się pytanie, co wrzucać jako notatki? Zasadniczo możesz tworzyć notatki dotyczące wszystkiego, co Cię interesuje. Z drugiej strony dobrze, gdyby przynosiły Ci one wartość i miały swój cel. Dlatego warto przygotować listę 12 problemów. Richard Feynman uważał, że każdy powinien mieć spisane właśnie swoje 12 ulubionych problemów. Chodzi o to, aby podczas przyswajania nowych informacji mieć je w głowie. Dzięki temu kierunkujesz nowo zdobywaną wiedzę na rozwiązanie nurtujących Cię tematów. Potem powiem Ci, jak możesz je znaleźć.

Notuj, więc to, co dotyczy Twoich 12 problemów i przybliża Cię do ich rozwiązania.

Na wstępie zaznaczę, że dzisiaj korzystam z narzędzia Logseq, które jest podobne do Obsidiana. Jest minimalistyczne, open-source i skupia się na tym, co ważne. To, co je wyróżnia to fakt, że najmniejszą jednostką informacji jest tutaj nie plik a blok. Co oznacza, że mogę linkować między sobą bloki tekstu, pochodzące z różnych plików co daje bardzo dużo możliwości, bo nie muszę myśleć o notatkach jak o plikach.

Abstrahując od narzędzia, teraz, tworząc nową notatkę, nie zastanawiam się, gdzie ona powinna trafić – tutaj nie ma folderów. Zamiast tego, po prostu tworzę nową notatkę (prawie zawsze), której tytuł opisuje, czego dotyczy jej treść. Oznacza to, że staram się nie tworzyć notatek będących zbiorem myśli na dany konkretny temat (to robi za mnie narzędzie), a zamiast tego tworzę notatki, które opisują jedną konkretną informację.

Załóżmy, że właśnie dowiedziałem się, że SOLID to podstawa dobrego kodu. Oznacza to, że tworzę notatkę o nazwie "Tworzony kod powinien spełniać zasady SOLID.".

TworzonyKodPowinienSpełniacZasadySolid.png
Demo notatka, która opisuje zasady SOLID.

Swoją drogą tę notatkę z pewnością można podzielić na mniejsze. Z powodzeniem każda z zasad mogłaby być oddzielną notatką, a w tej powyższej wystarczyłoby dodać linkowanie.

Linkowane hasła są oznaczone kolorem niebieskim. Te słowa to hiperłącza do swoich dedykowanych stron. Oznacza to, że dla każdego takiego hasła Logseq stworzył mi nową stronę, która agreguje wszystkie inne pliki (lub bloki) wspominające o tym haśle.

To wprost oznacza, że gdy będę chciał wyszukać na przykład informacje o zasadach SOLID, z łatwością znajdę wszystkie odniesienia (notatki/bloki) na ten temat. Poniżej możesz zobaczyć, że do hasła "Zasady SOLID" (strona wygenerowana automatycznie) linkuje wprost jakaś jedna strona oraz w mojej bazie jest 5 innych miejsc, które nie linkują wprost do tego hasła, ale taki ciąg znaków tam się znajduje.

ZasadySolid.png

Podsumowując, nie tworzę plików, w których zamierzam składować wszystkie informacje na konkretny temat. Nie tworzę też struktury, bazując na strukturze folderów. Zamiast tego tworzę bardziej granularne, atomowe notatki, które traktują o jednym, konkretnym temacie, i wewnątrz tej notatki linkuję do innych słów kluczowych, tak jak widać na powyższym zrzucie ekranu.

W konsekwencji, kiedy szukam informacji na temat konkretnej frazy, z łatwością znajdę inne źródła, które coś o tym mówią.

A co z wiedzą z książek i kursów?

Zasadniczo uważam się za gościa, który sporo czyta. Problem w tym, że wiedza z książek, które do tej pory przeczytałem, wyparowała mi w większości z głowy. Powiedz mi, czy podczas czytania książek zaznaczasz coś w tekście, zaginasz rogi albo korzystasz z kolorowych karteczek do oznaczania wartościowych fragmentów? Bo ja tak robiłem od zawsze. Prawda jest taka, że do tak oznaczonych miejsc nigdy już nie wróciłem.

No bo po co skoro nie wiem, co tam zaznaczyłem? Gdybym szukał fragmentów książek mówiących o konkretnym temacie, to sporo musiałbym się napocić, aby znaleźć to, czego potrzebuję.

Nawet jeśli wiedza, którą zdobyłem, czytając jakieś pozycje, nie uległa kompletnemu zapomnieniu, to sądzę, że gdybym posiadał jakiekolwiek notatki z książek czy kursów, to mógłbym dzisiaj się do nich odnieść i móc tworzyć na przykład lepsze treści na bloga. Szkoda.

Wiedza i jej źródło zwyczajnie zanika w naszej głowie. Dzisiaj to wiem, dlatego od kilku miesięcy podchodzę do tematu kompletnie inaczej.

Dedykowana strona książki

Teraz rozpoczynając nową lekturę czy kurs tworzę jego dedykowaną stronę w Logseq. Dodaje odpowiednie atrybuty, które pozwalają mi lepiej filtrować wiedzę, a następnie dodatkowe sekcje na wiedzę pochodząca z tej książki. Poniżej możesz zobaczyć przykład notatek pochodzących z mojej strony o książce Communication Patterns.

W tworzeniu notatek na podstawie książek czy kursów chodzi o to, aby aktywnie przyswajać wiedzę.

Kiedy tworzymy notatki własnymi słowami na podstawie treści, które właśnie poznajemy, istnieje znacznie większa szansa na to, że lepiej przyswoimy tę wiedzę.

Zwróć uwagę na to, że notatki w powyższym przykładzie są pisane moimi słowami. To ważne. Nie są to kalki tekstu pochodzące wprost z książki. To dzięki temu notatki mają sens. Chodzi o to, żeby to była moja baza wiedzy, a nie kopia tekstu innego autora. Chociaż wiem, że kuszące jest kopiowanie treści, szczególnie kiedy czytasz artykuł czy ebooka na komputerze.

No Fluff Jobs jest sponsorem tego mailingu.

Satysfakcja

Serio, muszę przyznać, że pomimo tego, że czytanie i notowanie w tym samym czasie wymaga więcej energii, to daje mi to ogromną satysfakcję. Wcześniej czytałem przed snem, ale teraz widzę, że nie bardzo miało to sens. To, co przeczytałem, w pewnym sensie ze mną zostawało, ale pełny kontekst uciekał.

Teraz unikam czytania, kiedy nie mogę notować. Strata czasu, jeśli poza tym, że odbębnię kolejne rozdziały, nie zostanę z konkretną wiedzą.

Tak wygląda mój obecny graf notatek w Logseq. Nie jest idealnie, ale wiele notatek odnosi się się do innych.

Jaką wiedzę powinieneś kolekcjonować?

Czytasz newslettery, przerabiasz kursy, rozmawiasz z ludźmi, oglądasz filmy, czytasz książki, grasz w gry. Wiedza jest wszędzie. Notuj to, co dotyczy Twoich 12 problemów.

Jak je odkryć? Istnieje kilka pytań, które mogą Ci pomóc:

  1. O jakich tematach i ideach lubisz się uczyć?
  2. Czy jesteś w stanie podać coś, co stanowi dla ciebie wyzwanie i jest w kręgu twoich zainteresowań?
  3. Co Cię fascynuje, a jednocześnie nie ogarniasz tego do końca?
  4. Co budzi Twój podziw i dlaczego?
  5. Z jakimi największymi wyzwaniami się aktualnie mierzysz? Weź pod uwagę życie prywatne i pracę.
  6. Jakie nawyki u siebie zauważasz?
  7. Jakie dwa obszary w życiu łączą się u Ciebie?
  8. Co zawsze wydawało Ci się dziwne w społeczeństwie?
  9. Gdybyś mógł spędzić czas z wszechwiedzącym bytem, któremu mógłbyś zadać każde pytanie, to jakie byś zadał?

Kto mi pomógł?

Tutaj z pomocą przyszedł Paweł Kadysz i jego kurs Sztuka Notowania. To zdecydowanie jeden z niewielu kursów, które mnie kompletnie porwał, a wiedza była podana w bardzo przystępny sposób. Najlepiej wydane pieniądze od dawna.

Odsyłam Cię na stronę kursu, gdzie znajdziesz znacznie więcej informacji. Paweł wyniósł notowanie na znacznie wyższy poziom, niż ja to aktualnie robię. Szczerze polecam.

Linki:

Tagi